Autor: Yigal Carmon*

3 września 2015 r., niespełna dwa miesiące po ogłoszeniu 14 lipca Wspólnego Kompleksowego Planu Działania (JCPOA) w Wiedniu i świętowaniu z tego powodu w Białym Domu oraz Europie, irański Najwyższy Przywódca Ali Chamenei odpalił bombę.

W przemówieniu do irańskiego Zgromadzenia Ekspertów wycofał się z porozumienia, żądając nowych ustępstw: że sankcje zostaną “zniesione”, a nie tylko “zawieszone” [1]. Jeśli ten warunek nie zmieni się, nie ma porozumienia, powiedział Chamenei. Jeśli Zachód tylko „zawiesi” sankcje, Iran jedynie „zawiesi” swoje zobowiązania, dodał. Przydając wiarygodności tej groźbie oznajmił, że irański Madżlis musi przedyskutować i zaakceptować (albo nie) porozumienie, ponieważ reprezentuje naród – kiedy dobrze wiadomo, że większość członków Madżlisu jest przeciwna porozumieniu, a irański prezydent, Hassan Rohani, dokonał wszystkich wysiłków, by nie dopuścić do takiej dyskusji w Madżlis.

Sypiąc sól na rany Ali Akbar Velajatu, starszy doradca Chameneiego i szef irańskiego Centrum Badań Strategicznych, powiedział 19 września, że negocjacje, zakończone i świętowane mniej niż dwa miesiące wcześniej, 14 lipca, w rzeczywistości “jeszcze nie są zakończone” [2].

Żądanie Chameneiego zastąpienia “zawieszenia” “zniesieniem nie jest tylko kwestią semantyczną. Jest to fundamentalna zmiana, ponieważ natychmiastowe narzucenie sankcji – główny mechanizm bezpieczeństwa dla całego porozumienia – nie może odbyć się przy „zniesieniu”, a jedynie przy „zawieszeniu”.

Od kiedy Chamenei odpalił tę bombę, media zachodnie zachowują całkowite milczenie, jak gdyby była to trywialna sprawa, nie warta wspomnienia, nie mówiąc już o analizie.

Można zrozumieć tę reakcję ze strony tych, którzy popierają tę umowę. Być może są zaszokowani, zagubieni i dlatego mają nadzieję, że jeśli tego nie widzą, to nie istnieje. Istotnie, jest to daremna polityka często stosowana przez strusie.

Nie można się jednak nie zdumiewać milczeniem ze strony przeciwników umowy, włącznie – co dziwne – z Izraelem i amerykańskimi Republikanami. Można by się spodziewać, że ci przeciwnicy rzucą się na wypowiedzi Chameneiego i podniosą wrzawę na przeprowadzonym przez Iran dzieciobójstwie dwumiesięcznego porozumienia. Można by oczekiwać, że wysuną to na czoło nowej debaty o tym porozumieniu na każdym możliwym forum – w USA, ONZ i UE.

Ale – panuje cisza.

Być może przeciwnicy wierzą, że porozumienie jest zawarte i nie może zostać zatrzymane oraz że obecna administracja USA przeprowadzi je niezależnie od wszystkiego. Taka postawa świadczy nie o realizmie, ale o ignorancji. Oczywiście, że administracja chce doprowadzić umowę do końca. Umowa jednak nie leży już w ich rękach. Chamenei wsadził kij w szprychy, oznajmiając, że nie wprowadzi w życie porozumienia, o którym Zachód sądził, że zostało zawarte 14 lipca.

W celu doprowadzenia do tego, że Iran wprowadzi w życie porozumienie, trzeba będzie zmienić język JCPOA i uchwalić nową rezolucję Rady Bezpieczeństwa. Choć w teorii nie byłoby to niemożliwe, wymagałoby nowego procesu, pociągającego za sobą co najmniej publiczną debatę polityczną na Zachodzie – taką, która ujawniłaby niewiarygodność Iranu jako partnera i kosztowałaby wiele cennego czasu. A czas nie jest po stronie administracji USA.

Obecnie niemal codziennie Iran ujawnia się jako sojusznik Rosji przeciwko USA. Trzy miesiące po „historycznym” porozumieniu ogłoszonym przez Biały Dom Iran nadal domaga się „Śmierci Ameryki”, a irański minister spraw zagranicznych, „bohater” porozumienia musi przepraszać w Iranie za „przypadkowe” uściśnięcie dłoni prezydenta amerykańskiego. Wyłania się prawda o porozumieniu i nie jest pewne, że to, czego Iran żąda obecnie, zostanie przyjęte.

Co ciekawe, pierwszą reakcją Waszyngtonu było odrzucenie żądania Chameneiego. Iran – powiedział Josh Earnest, – powinien po prostu wykonywać to, czego się podjął w porozumieniu i przestać mącić wody [3].

Potem była bardziej trzeźwa reakcja. Istniała nadzieja, że spotkanie wyznaczone na 28 września między ministrami spraw zagranicznych P5+1 i Iranu w kuluarach 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, dostarczy rozwiązania, ale ta nadzieja była daremna. Irański prezydent Rohani poleciał do Iranu pod pretekstem tragedii podczas hadż w Mekce i nikt na Zachodzie nie wie, co robić dalej.

Media zachodnie ze swej strony zachowują całkowitą blokadę informacji w tej sprawie, być może mając nadzieję na cud w tajnych rozmowach USA z Iranem, które administracja prowadzi od lat. Ale nawet tajne ustępstwa USA nie będą rozwiązaniem. Nawet gdyby USA zaoferowały tajne zobowiązanie do całkowitego usunięcia sankcji, Chamenei nie będzie usatysfakcjonowany. Otwarcie postawił wyzwanie USA i potrzebuje ich publicznej kapitulacji. Będzie celebrował publicznie każde tajne ustępstwo. Co więcej, każde nowe ustępstwo USA skłoni Chameneiego do postawienia dalszych żądań.

Najnowszy rozwój sytuacji i wyłonienie się Rosji jako nowego-starego rywala USA do władzy w świecie, szczególnie na Bliskim Wschodzie, tylko zachęci Chameneiego do trzymania się swojego wypróbowanego i wiernego sojusznika – Rosji. W rzeczywistości, ta administracja nie ma zastrzeżeń do ponownego pojawienia się Rosji na Bliskim Wschodzie, jawne antyamerykańskie stanowisko Rosji wszędzie poza prywatnymi, słodkimi jak miód rozmowami Putina z Obamą, doprowadzi w końcu najbardziej ślepego z Demokratów do zrozumienia, że Iran istotnie jest wrogiem USA – jak to Iran wyraźnie deklaruje – i że dalsze ustępstwa nie mają sensu.

Wydaje się, że najgorszy koszmar senny zwolenników tej umowy – że Iran odrzuci porozumienie z 14 lipca – właśnie ma się ziścić.

*Y. Carmon jest prezesem i założycielem MEMRI.

Przypisy:

[1] Patrz MEMRI Seria Specjalnych Komunikatów – Nr 6151 – 4 września 2015
Chamenei oznajmia, że nie będzie honorował porozumienia, jeśli sankcje zostaną jedynie zawieszone, nie zaś zdjęte.
[2] Fars (Iran), 19 września 2015. Patrz także MEMRI Seria Specjalnych Komunikatów – Nr 6162 – 21 września 2015 Spodziewane spotkanie 28 września w Nowym Jorku między ministrami spraw zagranicznych P5+1 a Iranem może oznaczać ponowne otwarcie negocjacji nuklearnych w celu omówienia groźby Chameneiego z 3 września, że jeśli sankcje nie zostaną zniesione, a zaledwie zawieszone, nie będzie porozumienia
[3] Earnest powiedział: „Cały czas wskazywaliśmy, że kiedy porozumienie zostaje zawarte, jak to było w połowie lipca, skupimy się na czynach Iranu, nie zaś na ich słowach, i że będziemy w stanie powiedzieć, czy Iran dotrzymuje swoich zobowiązań, jakie podjęli w kontekście tych negocjacji. I to określi naszą drogę naprzód. Mówiliśmy kryształowo wyraźnie o fakcie, że Iran będzie musiał podjąć rozmaitość poważnych kroków, by cofnąć swój program nuklearny zanim zaoferowane zostaną jakiekolwiek ulgi w sankcjach – a jest to wszystko – od zredukowania zapasów uranu o 98 procent, odłączenia tysięcy centryfug, zasadniczo oczyszczenia trzonu ich reaktora na ciężką wodę w Araku, podania MAEA informacji i dostępu, jakich potrzebuje w celu skompletowania raportu o potencjalnych wymiarach militarnych programu nuklearnego Iranu. A potem musimy zobaczyć, że Iran zaczyna podporządkowywać się reżimowi inspekcji, jakie MAEA zorganizuje, by weryfikować podporządkowanie się porozumieniu. I dopiero po skutecznym spełnieniu kroków i kilku innych Iran zacznie otrzymywać ulgi w sankcjach. Dobrą wiadomością jest, ze to wszystko jest skodyfikowane w porozumieniu osiągniętym między Iranem a resztą społeczności międzynarodowej. I na tym będziemy się skupiać, na ich stosowaniu się do porozumienia”. Whitehouse.gov, 4 września 2015.

Visit the MEMRI site in Polish: http://www2.memri.org/polish/

If you wish to reply, please send your email to [email protected] .